Trochę inne chrzciny, czyli impreza Stasia

Odkąd przygotowywałam mój ślub niesamowicie wkręciłam się w ogarnianie papeterii na imprezy. Wcześniej, owszem, zdarzało mi się robić zaproszenia dla znajomych w ramach prezentu, jednak dopiero własna impreza sprawiła, że naprawdę poczułam, jak nawet drobny detal może cieszyć oko! Dlatego z radością zareagowałam na prośbę Magdy o ogarnięcie chrzcin jej synka, Stasia.

Założenia były proste – trzymamy się kilku podstawowych kolorów – czarnego, granatowego, odcieni niebieskiego i srebrnego. Podstawą do tych kolorów była oczywiście klasyczna biel. Kolejną informacją jaka mnie ucieszyła było to, że Magda nie chce typowych dla chrztu motywów. Na Stasiowej papeterii miały znaleźć się zwierzaczki! Dla mnie bomba! Tak naprawdę mając te informacje, plus zarys o jakie zwierzaczki chodzi, miałam już w głowie to, jak zrobić resztę. Ah, no i oczywiście miałam listę rzeczy, jakich potrzebuje Magda. Zaczęło się w sumie skromnie:

– winietki,
– plakat.

Pierwsze co zrobiłam, to narysowałam zwierzaczki. Wśród zwierzyńca można znaleźć żółwia, myszkę, sowę, jeża, króliczka i ślimaka. Trzeba było jeszcze dobrać font pasujący do projektu. Zdecydowałam się na cały polski, darmowy font Valden.

Idealnie wpisywał się w dziecięcy klimat rysunków. Spodobał się również Magdzie! Pozostawała jeszcze jednak kwestia… Jak dodać do winietek kolory! No i ok, najprościej było dać je zwierzaczkom. Magda wspomniała coś o kleksach. A ja zamiast powiedzieć „spoko, zrobię kilka na kartce, zeskanuję i się doda”, zdecydowałam się na coś bardziej szalonego. Nakrapianie ręczne!

Dzięki temu, że winietki opatrzone były w różne zwierzaki, a ja na rozłożonym worku na śmieci nakrapiałam winietki srebrnym tuszem i akwarelami, każda z nich jest zupełnie inna! Co do napisów na winietkach, przy okazji robienia winietek weselnych dla znajomych nigdy nie byłam fanką pisania „ciocia Basia”, „wujek Franek” etc. Jednak chrzest to zupełnie inna uroczystość i tutaj taka forma świetnie komponowała się z dziecięcymi motywami. Bardzo było mi miło dostawać z imprezy relacje od uczestników – znaczy się papeteria się spodobała!

Kolejną rzeczą o jaką prosiła był plakat z napisem „Chrzest Święty Stasia” i z datą. No i oczywiście, motywy zwierzaczków. Zwykły, drukowany. Koniec końców plakat wyszedł zupełnie inaczej! Chciałam zachować spójność z ręcznym nakrapianiem winietek. Ok, mogłam po prostu wydrukować plakat na papierze akwarelowym i pomachać pędzlem. Ale nie. Wpadłam na pomysł wycinania napisów na ploterze! I szczerze? Nie żałuję! Plakat dzięki temu nabrał oryginalnego charakteru.

Zdjęcia z chrztu wykonała Monika Popielarczyk – koniecznie do niej zajrzyjcie!

Niestety, jak to ja, zaczęłam szaleć! Pokazałam Magdzie księgi gości, zaproponowałam pożyczenie Instaxa, stwierdziłam, że fajnym dopełnieniem będzie topper. Magda podchwyciła pomysł. Wiem, że w jej rodzinie chrzest to ważne wydarzenia, a Magda zawsze stara się, żeby celebrować rodzinne chwile. Księga gości w przypadku chrztu to nie jest zwykły gadżet. To wspaniała pamiątka dla dziecka, opatrzona wpisami rodziców, rodziców chrzestnych, dziadków, pradziadków i reszty rodziny. Czas mija, ludzie odchodzą, a taka pamiątka jest możliwością zachowania wspomnień o naszych najbliższych. Dodatkowo zdjęcia zrobione w trybie natychmiastowym sprawia, że każda karta staje się wyjątkowa. Księga gości dla Stasia została wykonana na bazie dysków. Jest to rozwiązanie, którego jestem wielką fanką. Po zapełnieniu księgi mamy możliwość wyciągnięcia pustych kart. Te ważniejsze, jak wpis rodziców i dziadków, możemy przełożyć na początek. Okładka jest zrobiona z grubej, czarnej tektury. Na ploterze wycięłam naklejki z motywem chrztu, powtarzającym się na winietkach i plakacie. Koniec końców nie mogłam się powstrzymać i na okładce znalazły się jeszcze plamy srebrnego tuszu. Niestety, nie zdążyłam już zrobić zdjęcia w dobrym świetle.

Kolejne szaleństwa to topper na tort i pikery. Tak jak topper to raczej wiecie, co to, śpieszę z wyjaśnieniem, czym są pikery, bo sama nie znałam tej nazwy. To nic innego, jak wykałaczki z ozdobą do wsadzenia w ciastka! Taka prosta rzecz, a cieszy oko i sprawia, że nawet kącik ze słodkościami staje się elementem dekoracyjnym imprezy. Z resztą sami zobaczcie!

Co do tortu to powiem szczerze, że cukierniczce należą się ogromne gratulacje. Topper idealnie komponował się ze zwierzakami, które Ania z Tortowo narysowała na całym torcie! Tak, to te same zwierzaki, które znalazły się na papeterii dla Stasia! Gdy Magda po całej imprezie wysłała mi zdjęcie kawałka tortu z żółwiem to byłam zachwycona, ale gdy zobaczyłam całość to po prostu szczęka mi spadła!

W sumie to tyle, jeśli chodzi o imprezę Stasia! Ja jestem bardzo zadowolona z efektów, wiem też, że i rodzina Magdy była zachwycona!  Ja jestem niesamowicie dumna, bo udało mi się stworzyć spójną dekoracje imprezy. Cieszę się też, że Magda nie zdecydowała się na standardowe rozwiązania, jak aniołki czy gołąbki.  Jestem zdania, że skoro na weselu nie trzeba wykorzystywać motywów obrączek, to i chrzest można potraktować jako imprezę o indywidualnym charakterze. Jeśli macie chrapkę na zorganizowanie imprezy z papeterią robioną przeze mnie – koniecznie pisz!

0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x